Jestem pionierem, to świetne uczucie. Nikt nie chciał zrobić pierwszego kroku. Ja się odważyłem i mam nadzieję, że pozyskamy jeszcze paru wartościowych graczy. Wierzę, że moje zdolności do bycia liderem pozwolą nam na coś wielkiego już w najbliższym sezonie. Knicks wracają! - powiedział Stoudemire.
Niespełna 28-letni zawodnik ma za sobą osiem sezonów na zawodowych parkietach - wszystkie w Phoenix. Jego średnie z całej kariery (516 meczów) kształtują się na poziomie 21.4 punktu, 8.9 zbiórki, 1.3 asysty, 1.4 bloku.
Kością niezgody uniemożliwiającą jego pozostanie w Arizonie były dwa czynniki. Po pierwsze Amar'e spodziewał się max-dealu czyli ok. $120 mln. za 6 lat gry. Zarząd Suns podczas, jak się później okazało ostatniej fazy nieudanych negocjacji, położył na stole $95 mln. płatne w pięć lat. Wprawdzie to "tylko" $5mln. różnicy w porównaniu z tym co dali Knicks, ale co rozdrażniło Stoudemire'a i jego agenta to fakt, że kontrakt zawierał kilka punktów dla nich nie do przyjęcia. Otóż pieniądze z czwartego i piątego sezonu miały być tylko częściowo gwarantowane i zależne od czasu gry Amar'e - minimum 2200 minut na parkiecie w trzecim i czwartym sezonie.
To nie była dobra propozycja. Za dużo w niej 'haczyków', żebyśmy mogli spać spokojnie ale Amar'e docenia starania klubu. Przykro mu będzie opuszczać kolegów i miasto Phoenix ale czas iść dalej - powiedział wtedy agent zawodnika by kilka dni później cieszyć się z nowego rozdziału w zawodowym życiu swojego klienta.
Obawy zarządu Suns były jak najbardziej zrozumiałe. Amar'e bowiem nie jest tytanem zdrowia.
W 2005 tuż przed rozpoczęciem sezonu a tuż po podpisaniu 5-letniego kontraktu za $73 mln. przeszedł bardzo poważną operację lewego kolana, która kosztowała praktycznie cały sezon.Dwa lata później poddał się niegroźnej, w porównaniu do poprzedniej, artroskopii prawego kolana.W lutym ubiegłego roku przeszedł poważną operację prawego oka. Powrót do zdrowia zabrał mu resztę rozgrywek.
STAT z pewnością odnajdzie się w systemie coacha D'Antoniego, pod którego skrzydłami rozwinął się w Phoenix. Pytanie dla Knicks brzmi jednak na ile można opierać swoją przyszłość na graczu znanym z dość lekkiego podejścia do obrony a w ataku, mimo wielkiego talentu, niejednokrotnie zbyt pasywnego.
Jeśli Knicks pozyskają kogoś, kto będzie mógł wyręczyć Amar'e z bycia liderem a przy okazji dać przykład w obronie ( czytaj - LeBron, Wade) mogą liczyć na odrodzenie. Jeśli jednak sytuacja zmusi Stoudemire'a do pełnienia roli, której pełnić nie potrafił w Arizonie, Knicksów prawdopodobnie czekać będzie sezon niewiele lepszy od poprzednich.